Skrzypce
演唱:Slavic DAMA、ProBitGram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Zawsze lubiłem skrzypce, to jest istotne
Koło muzycznej szkoły przechodzę staje posłuchać pod oknem
Miałem tak od dziecka i nie był to problem,
Wolałem takie zamiłowania niż bieganie z jointem
Przez to ci na bombie mieli bekę konkret
Lecz zawsze wypierdolone miałem w to co myślą o mnie
Jak pisałem teksty to zawsze przytomnie
Dzięki czemu po 20-paru latach nadal w formie
Na ławce spędziłem sporą część swojego życia
Dawało to motywację żeby ciągle pisać
Wychowała mnie rodzina nie ulica
Lecz charakter kształtowały oba te etapy życia
przyjąłem najlepsze cechy żeby przetrwać
Ewoluowałem chciałem się rozwijać nigdy nie stać
Spełnienie dała muzyka i choć skromnie
Tworzyłem i puszczałem to dalej byś usłyszał o mnie
Będę robił to nawet dla kilkunastu
i nie kupię nigdy żadnych lajków choćbym miał w chuj hajsu
Ten prawdziwy znaczy więcej tu od blasku
Nie zobaczysz pożyczonych fur i sztucznego poklasku
Tak jak kiedyś zawsze szczerze więc bez lęków
I nie wierzę że to jest bez sensu jak nie ma zasięgów
Każdy mały props nadaje temu cel tu
Oraz sprawia, że chcę działać bo bez tego stałbym w miejscu
Gram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Jakiś czas temu czułem się niepewnie
Z okna nadal grały skrzypce ale przechodziłem obojętnie
Niby bezsens ale czułem we mnie stres też
Jakbyś chciał wracać do domu mimo tego że w nim jesteś
Się przyjęło glupio kryć smutek na twarzach
I udawać, że jest wszystko git bo wstyd komuś pokazać
Ciężko wskazać ile porad się pojawia
Najczęściej od takich co nie wiedzą jaki dźwigasz bagaż
Najczęściej od ludzi co byś do dziś nie znał
Jakbyś odpuścił parę miesięcy i się pierwszy nie odezwał
Tych niestety wielu też poznasz w potrzebie
Miałem takich obok siebie dalej myślą, że nic nie wiem
Się po mniejsza grono z wiekiem jest nas kilku
Kiedyś chciałem jak najwięcej dziś idziemy jak wataha wilków
Zacząłem doceniać jakość tutaj z wiekiem
Lata życia wciąż się uczę jakim chciałbym być człowiekiem
Parę osób mi mówiło, że pomogłem
Gdy słuchając moich zwrotek ogarnęli jakiś problem
Nie wiem czy to nawet można nazwać propsem
Często wylewałam z siebie chyba tyle ile mogłem bo
Gdzieś w muzyce ma swe ujście to zwątpienie
Kiedy słyszę skrzypce czasem jakbyś podał butlę z tlenem
Stojąc pod tym oknem w sercu mam nadzieję
że choć nie wiem kto to i ty nie wiesz gramy to dla siebie
Gram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Gram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Zawsze lubiłem skrzypce, to jest istotne
Koło muzycznej szkoły przechodzę staje posłuchać pod oknem
Miałem tak od dziecka i nie był to problem,
Wolałem takie zamiłowania niż bieganie z jointem
Przez to ci na bombie mieli bekę konkret
Lecz zawsze wypierdolone miałem w to co myślą o mnie
Jak pisałem teksty to zawsze przytomnie
Dzięki czemu po 20-paru latach nadal w formie
Na ławce spędziłem sporą część swojego życia
Dawało to motywację żeby ciągle pisać
Wychowała mnie rodzina nie ulica
Lecz charakter kształtowały oba te etapy życia
przyjąłem najlepsze cechy żeby przetrwać
Ewoluowałem chciałem się rozwijać nigdy nie stać
Spełnienie dała muzyka i choć skromnie
Tworzyłem i puszczałem to dalej byś usłyszał o mnie
Będę robił to nawet dla kilkunastu
i nie kupię nigdy żadnych lajków choćbym miał w chuj hajsu
Ten prawdziwy znaczy więcej tu od blasku
Nie zobaczysz pożyczonych fur i sztucznego poklasku
Tak jak kiedyś zawsze szczerze więc bez lęków
I nie wierzę że to jest bez sensu jak nie ma zasięgów
Każdy mały props nadaje temu cel tu
Oraz sprawia, że chcę działać bo bez tego stałbym w miejscu
Gram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Jakiś czas temu czułem się niepewnie
Z okna nadal grały skrzypce ale przechodziłem obojętnie
Niby bezsens ale czułem we mnie stres też
Jakbyś chciał wracać do domu mimo tego że w nim jesteś
Się przyjęło glupio kryć smutek na twarzach
I udawać, że jest wszystko git bo wstyd komuś pokazać
Ciężko wskazać ile porad się pojawia
Najczęściej od takich co nie wiedzą jaki dźwigasz bagaż
Najczęściej od ludzi co byś do dziś nie znał
Jakbyś odpuścił parę miesięcy i się pierwszy nie odezwał
Tych niestety wielu też poznasz w potrzebie
Miałem takich obok siebie dalej myślą, że nic nie wiem
Się po mniejsza grono z wiekiem jest nas kilku
Kiedyś chciałem jak najwięcej dziś idziemy jak wataha wilków
Zacząłem doceniać jakość tutaj z wiekiem
Lata życia wciąż się uczę jakim chciałbym być człowiekiem
Parę osób mi mówiło, że pomogłem
Gdy słuchając moich zwrotek ogarnęli jakiś problem
Nie wiem czy to nawet można nazwać propsem
Często wylewałam z siebie chyba tyle ile mogłem bo
Gdzieś w muzyce ma swe ujście to zwątpienie
Kiedy słyszę skrzypce czasem jakbyś podał butlę z tlenem
Stojąc pod tym oknem w sercu mam nadzieję
że choć nie wiem kto to i ty nie wiesz gramy to dla siebie
Gram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie
Gram in na nerwach jak nienastrojone skrzypce
Boli ich prawda czekają aż zamilknę
Nie znasz mych nut, by zrozumieć co myślę
Jestem struną smyczek rani mnie jak życie